Uroda nienachalna.
Przyjszła wiekopomna chwila, aby pochwalić się spódniczką, którą wybrali mi moi synkowie. Pewnie spodobała się im ta falbana. Mamusię rzadko widują z jakąkolwiek falbaną, tudzież innymi kobiecymi wyznacznikami typu: koronki, biżuteria, kiteczki, gumeczki itp.
Jakoś przełknęłam tę falbanę, pewnie dlatego, iż jest umieszczona na dole i podkreśla moje cudowne nogi. Poza tym spódnica jest czarna i ołówkowa, a ja do tego typu mam słabość (w szafie 4 czarne spódnice typu ołówek;). W rozkloszowanych wyglądam jak bomba (nie mylić z "bombowo"), albo jakby powiedział Jacyków: jak bromba.
Wiedziałam, że do tej falbany będę nosić wielkie swetry, koszule męskie lub wzorzyste (obszerne). Buty najlepiej sportowe, choć i szpileczka wygląda całkiem nieźle (ale tylko nieźle;).
Moje pierwsze wrażenie? Do takiej spódnicy i porządnych, sportowych butów będzie pasował każdy sweter bądź koszula z lumpa. Yuuuupiiiii!:D
Chcecie zobaczyć tę spódnicę w innej odsłonie? Jedność gustu z moimi synkami wykazała Tara, a ja podzielam jej zachwyt daną rzeczą:).
A teraz dystansuję się od ciuchów. Co ja bym dała żeby mieć dystans do wszystkiego, a zwłaszcza do swojej urody, wieku i innych tego typu przypadłości jak Maria Czubaszek.
Byłam ostatnio na wieczorze autorskim z panią Marią.
Dużo ludzi, dużo śmiechu.
Siedziałam z notatnikiem na kolanach, bo wiadomo pamięć już nie ta. Zanotowałam te rzeczy, które pewnie w jakiś sposób mnie dotyczą. Oto kilka powiedzonek p. Marii, które sobie przywłaszczam:
- Uroda nienachalna (z wiekiem się pogłębia);
- Rozkładówka na Powązkach ( to o sesji w Playboyu - dlaczego nie była rozbierana );
- Im mniej mnie widać, tym lepiej wyglądam;
- Czubaszek jest tak stara, że wisi 5 zł Mojżeszowi;
- Głupoty lepiej pisać niż mówić;
- Rozwojowy okres późnej dojrzałości;
- Moja babcia przed śmiercią gorzej wyglądała (to pomysł na komplement);
- Ustalić raz ile się ma lat i tego się trzymać.
Pani Maria cudowna kobieta, niczego nie udaje, chociaż trochę przegina z samokrytyką. Na żywo jest ładną, zadbaną kobietą (ma zadbaną, ładną fryzurę - od razu zwróciłam na to uwagę - nic dziwnego skoro ponoć jej fryzjer poci się perfumami;). Ale mogę być nieobiektywna, gdyż dla mnie każdy kto umie się śmiać z samego siebie i nie jest nadętym bufonem, jest śliczny i piękny (zawsze rozczulały mnie gatunki zagrożone). Albo interesujący jak Poniedzielski i Andrus.
Otóż, ja się bardzo staram, by uzyskać choć w średnim stopniu taki dystans do siebie i świata. Jestem na dobrej drodze: bo nie chcę wyglądać na mniej niż mam, ale na więcej też nie - więc jednak;). Ćwiczę nie tylko dla zdrowia. A gdy ćwiczę trenuję też dystans. Oto okazja z życia wzięta:
Ćwiczę ja sobie na siłce powietrznej (czyli na polu prawie że), która jest obok placu zabaw. Nagle patrzę - sąsiadka. No to ja "dzień dobry". A ona: "Ooooo, nie poznałam pani z tyłu. Myślałam, że to jakaś nastolatka. No teraz to widzę, że to pani." Na to ja: "Dziękuję, cieszę się że tak z tyłu młodo wyglądam."
I nie wiem dlaczego przypomniało mi się powiedzenie: "Z tyłu liceum, z przodu muzeum."
Zaraz zabulgotało pod czaszką:
- z tyłu niezła dupeczka, z przodu blisko do wieczka,
- z tyłu szprycha, z przodu ledwo dycha,
- z tyłu jest na czym oko zawiesić, z przodu - lepiej się powiesić,
- z tyłu eksplozja, z przodu korozja.
Jeśli i Wam coś zabulgotało w tym temacie to dawajcie;)
Z ciekawostek; co p. Maria lubi jeść?
Parówki...najlepiej przypalane nad palnikiem gazówki;)
Miłego dnia!
Jakoś przełknęłam tę falbanę, pewnie dlatego, iż jest umieszczona na dole i podkreśla moje cudowne nogi. Poza tym spódnica jest czarna i ołówkowa, a ja do tego typu mam słabość (w szafie 4 czarne spódnice typu ołówek;). W rozkloszowanych wyglądam jak bomba (nie mylić z "bombowo"), albo jakby powiedział Jacyków: jak bromba.
Wiedziałam, że do tej falbany będę nosić wielkie swetry, koszule męskie lub wzorzyste (obszerne). Buty najlepiej sportowe, choć i szpileczka wygląda całkiem nieźle (ale tylko nieźle;).
Moje pierwsze wrażenie? Do takiej spódnicy i porządnych, sportowych butów będzie pasował każdy sweter bądź koszula z lumpa. Yuuuupiiiii!:D
Chcecie zobaczyć tę spódnicę w innej odsłonie? Jedność gustu z moimi synkami wykazała Tara, a ja podzielam jej zachwyt daną rzeczą:).
A teraz dystansuję się od ciuchów. Co ja bym dała żeby mieć dystans do wszystkiego, a zwłaszcza do swojej urody, wieku i innych tego typu przypadłości jak Maria Czubaszek.
Byłam ostatnio na wieczorze autorskim z panią Marią.
Dużo ludzi, dużo śmiechu.
Siedziałam z notatnikiem na kolanach, bo wiadomo pamięć już nie ta. Zanotowałam te rzeczy, które pewnie w jakiś sposób mnie dotyczą. Oto kilka powiedzonek p. Marii, które sobie przywłaszczam:
- Uroda nienachalna (z wiekiem się pogłębia);
- Rozkładówka na Powązkach ( to o sesji w Playboyu - dlaczego nie była rozbierana );
- Im mniej mnie widać, tym lepiej wyglądam;
- Czubaszek jest tak stara, że wisi 5 zł Mojżeszowi;
- Głupoty lepiej pisać niż mówić;
- Rozwojowy okres późnej dojrzałości;
- Moja babcia przed śmiercią gorzej wyglądała (to pomysł na komplement);
- Ustalić raz ile się ma lat i tego się trzymać.
Pani Maria cudowna kobieta, niczego nie udaje, chociaż trochę przegina z samokrytyką. Na żywo jest ładną, zadbaną kobietą (ma zadbaną, ładną fryzurę - od razu zwróciłam na to uwagę - nic dziwnego skoro ponoć jej fryzjer poci się perfumami;). Ale mogę być nieobiektywna, gdyż dla mnie każdy kto umie się śmiać z samego siebie i nie jest nadętym bufonem, jest śliczny i piękny (zawsze rozczulały mnie gatunki zagrożone). Albo interesujący jak Poniedzielski i Andrus.
Otóż, ja się bardzo staram, by uzyskać choć w średnim stopniu taki dystans do siebie i świata. Jestem na dobrej drodze: bo nie chcę wyglądać na mniej niż mam, ale na więcej też nie - więc jednak;). Ćwiczę nie tylko dla zdrowia. A gdy ćwiczę trenuję też dystans. Oto okazja z życia wzięta:
Ćwiczę ja sobie na siłce powietrznej (czyli na polu prawie że), która jest obok placu zabaw. Nagle patrzę - sąsiadka. No to ja "dzień dobry". A ona: "Ooooo, nie poznałam pani z tyłu. Myślałam, że to jakaś nastolatka. No teraz to widzę, że to pani." Na to ja: "Dziękuję, cieszę się że tak z tyłu młodo wyglądam."
I nie wiem dlaczego przypomniało mi się powiedzenie: "Z tyłu liceum, z przodu muzeum."
Zaraz zabulgotało pod czaszką:
- z tyłu niezła dupeczka, z przodu blisko do wieczka,
- z tyłu szprycha, z przodu ledwo dycha,
- z tyłu jest na czym oko zawiesić, z przodu - lepiej się powiesić,
- z tyłu eksplozja, z przodu korozja.
Jeśli i Wam coś zabulgotało w tym temacie to dawajcie;)
Z ciekawostek; co p. Maria lubi jeść?
Parówki...najlepiej przypalane nad palnikiem gazówki;)
Miłego dnia!
Uwielbiam dystans jaki ma p. Maria Czubaszek do siebie i innych - to szczególnie cenne, kiedy coraz większej liczbie osób uderza sodówka do głowy :) I nie tylko tym bardzo znanym, ale nawet tym, co dopiero liznęli nieco popularności, wiem co mówię...
OdpowiedzUsuń"Rozkładówka na Powązkach" - uśmiałam się.
Ja tak od posta do posta Twojego, znowu się zbieram do odpisania w końcu;) Oj, czas mi tutaj tak przyspieszył, że nawet wszystkich parówek nie zdążyłam zjeść!
OdpowiedzUsuńPrzekorę chyba coraz bardziej u Ciebie widać we fryzurze i stroju, a przekora kojarzy mi się z panią Marią Cz., a więc to komplement;) Nie pomyślałabym żeby falbanę przedstawić na tak luźnym, sportowym tle. Fajnie, właśnie tak przekornie;]
Ale z tą bombą się nie zgodzę, mam nawet wizję całego stroju dla Ciebie z rozkloszowaną spódnicą w roli głównej i zapowiadam, będę miała chwilę wolnego umysłu to narysuję i Ci prześlę;)
Kiecka w Twojej odsłonie przypadła mi do gustu! Też mam w planach połączyć ją ze sportowym obuwiem:D
OdpowiedzUsuńHehehe, od Pani Czubaszek wszystkie powinnyśmy się uczyć dystansu do życia! Teksty ma super!
Zgadzam się z nią całkowicie! Ustaliłam sobie już trzydziestkę i tego się trzymam:D
I gówno mnie obchodzi co kto na ten temat myśli ( to akurat tekst Ferdynanda Kiepskiego;))!
Dorzucam sie - "Nie pomoże puder, róż... kiedy dupa stara już" :D
Tchnęłaś niepospolitego ducha w spódnicę :) Maria Czubaszek zachwyca i sprawia, że oczy nieustannie przeciera się ze zdumienia i uszy;)
OdpowiedzUsuńTo faktycznie wiekopomna chwila!
OdpowiedzUsuńA kiedy będzie wersja "na elegantkę"? Nie mogę się doczekać!
@Lady - albo tym co wydaje się, że mają zadatek na popularność;)
OdpowiedzUsuń@Panna Lila - zaraziłyście mnie parówkami - zżeram na kolację;) Może nie trafiłam na swoją bombkę/klosz, ale wszystkie, no wierz mi wszystkie sprawiają, że w pasie mam 100, w tyłku 120 cm oczywiście, biust też monstrualny - w taki sposób to ja się nie chcę uczyć dystansu do siebie;)
@Tara - a Ty tak od dupy strony;) W myśl tego powiedzenia - jest dla mnie nadzieja;D
@Iluminacja - oj zachwyca...pani Maria oczywiście;)
@grumpy - w wersji na elegantkę czuję się jak matrona, a nie wiem czy na tej bazie chciałabym budować swój wizerunek;)
Skoro już powiedziałaś "A" i kupiłaś spódnicę z falbaną, to kontynuuj proszę i daj się obejrzeć w wersji "na matronę". Pośmiejemy się ;-)
UsuńChciałabym być tak witalna i wesoła mając tyle lat co Maria Czubaszek, ona daje nadzieję, że starość nie musi być na smutno i biedno... Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCześć, bardzo lubię Twój blog, pisz dalej, bo jak się to czyta i ogląda, to jakoś tak..milej-weselej,pozdrawiam serdecznie (chociaż nie mam bloga, nie linkuje, nie komentuję, to baardzo Cie lubie i trzymam kciuki), Asia;-)
OdpowiedzUsuńAle superowo to zestawiłaś!!!! Bardzo podoba mi się taki styl ubierania, mnie z racji figury nie pasuje :) Ale zachwycać się mogę :)
OdpowiedzUsuńFajne te teksty Czubaszek, jak jestem w Polsce, to czasem oglądam ją w telewizji ale jakoś tak zawsze denerwowało mnie, że o wszystkim tak bezpośrednio mówiła (jak to wszystko właśnie do dupy). Ale wolę ją niż te najnowsze celebrytki ;)
@nurka - po pierwsze witaj! Może sekret witalności p. Marii tkwi w tym, że ona nie oczekuje aż jej ktoś tę szklankę wody poda (na starość), sama to robi np. jako Wodzianka;)
OdpowiedzUsuń@Asia - dziękuję BARDZO:)
@Joanna - wolę bezpośredniość i szczerość nawet jak "do dupy", od kitów w stylu, że duże usta robią się od seksu czy diety;)
A co do Pani Marii polecam Ci książkę "boks na ptaku" jej rozmowę z A. Andrusem. Szczególnie uwiodła mnie jej opowieść o zostawianiu w hotelu prezentów, książek głównie, których chce się pozbyć, a które niestety są jej odsyłane do domu ;-) Też lubię do sukienki założyć czasem buty sportowe. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy wpis! Podoba mi się podejście do urody jako czegoś subtelnego i niewymuszonego. W dzisiejszych czasach, kiedy z każdej strony jesteśmy bombardowani idealnymi obrazami z filtrami i perfekcyjnym makijażem, fajnie jest docenić naturalność i autentyczność.
OdpowiedzUsuńDla mnie „uroda nienachalna” to coś, co nie krzyczy, ale przyciąga – może to być delikatny uśmiech, sposób bycia, a czasem po prostu zadbane, zdrowe włosy i promienna cera. Zamiast warstw mocnego makijażu, coraz bardziej przekonuję się do minimalizmu i podkreślania atutów w subtelny sposób.
Jestem ciekawa, jakie są Twoje ulubione sposoby na podkreślenie naturalnej urody? Masz jakieś sprawdzone kosmetyki lub triki, które działają bez efektu przesady? 😊