"Nigdy nie jesteśmy za starzy, by poczuć się młodo"*







"Każdego dnia bez względu  na wiek, czy aktualny stan zdrowia, stajemy przed prostym wyborem: możemy albo się zestarzeć, albo młodnieć."

Tak zaczyna się książka pt. "Cofnij zegar" (10 lat mniej w 30 minut dziennie) Mirandy Esmonde-White. Jest to prezent z okazji mojej 40-stki, dlatego potraktowałam ją na początku jako żart i wspólnie z gośćmi trochę się z niej ponabijaliśmy (ha ha, he he).
Książka grzecznie czekała na swoją kolej i w końcu sięgnęłam po nią, by odpocząć od paryskich "ekscesów" Cierplikowskiego i łyknąć dawkę optymizmu, bo nic mnie tak nie dołuje jak spotkanie marudy: "jestemtakastaaaaara".
Na to jak się czujemy mamy wpływ my sami. Ja czuję się młodo, w porywach młodziej niż gdy miałam 18 lat;). I nie chodzi o to, że wydaje mi się, iż tak naprawdę wyglądam na 30-stkę, mam mało zmarszczek i rozstępów. Mam na myśli radość życia, świadomość ciała, chęć ciągłego rozwoju i poczucia pokładów niespożytej energii.
Kiedy jeśli nie po 40-stce?;)
Patrząc wstecz, 30-stka minęła mi na pobycie za granicą, później kupno domu, staranie się o dzieci - co zaowocowało intensywnym czasem, kiedy się już pojawiły;). Pomijam wszelkie katastrofy, które zdarzyły się po drodze. Znalazłam jakoś w tym chaosie czas na realizację własnych marzeń.
W tamtym czasie miałam tyle na głowie, że nie myślałam o własnym zdrowiu, sprawności, o uprawianiu sportu. Może też nie było wtedy mody (ani Ewy Chodakowskiej i Dziarskiego Dziadka) na bycie fit.

No a teraz, to ja sączę koktajl arbuzowo-truskawkowy i wróżę ze stokrotki;).

Teraz jest czas, by zadbać o własne zdrowie i sprawność, by jak najdłużej "być" dla dzieci; grać z nimi w kosza, chodzić na wycieczki, pływać w basenie.
Dzięki książce zwiększyła się moja świadomość odnośnie funkcjonowania mięśni, ścięgien w moim ciele (jaką rolę odgrywają).
"Wiele osób panicznie boi się czterdziestki - zupełnie niepotrzebnie, oczywiście pod warunkiem, że dbamy o swoje ciało.W przeciwnym razie mniej więcej w tym wieku rozpoczną się dwa niekorzystne procesy: atrofia (zanik) i obumieranie komórek."
Uśmiechnęłam się pod nosem po przeczytaniu, kiedy to się starzejemy:
"Ale chyba najlepiej sobie to uświadamiamy, stwierdzając, że noszone w zeszłym roku ubrania są za ciasne!".
Autorka opiewa metodę ćwiczeń rozciągająco- wzmacniających ESSENTRICS. Większość ćwiczeń przypomina jogę. Mnie zachęciła do ćwiczeń, w myśl zasady, że lepiej poświęcić pół godziny na ćwiczenia niż na ploty z sąsiadką;).
Wskazuje też jak ważny jest ruch w ogóle, żeby ruszać się z energią, że sprzątanie domu też jest pewnym rodzajem ćwiczeń, spacery, wchodzenie po schodach. I wyprostowana postawa (pierś do przodu;).

Dla mnie ćwiczenia (czy na świeżym powietrzu, czy w domu) mają jeszcze dodatkowy czynnik: rozładowanie emocji i nabranie dystansu (który po czterdziestce jest o wieeeele większy, niż gdy ma się trzydzieści - wierzcie mi;).

Dziś prezentuję się Wam w sukience firmy COS, wyszperanej w sh! Tak, tak nadejszła ta wiekopomna chwila, że w tym przybytku szmacianej rozpusty można upolować COŚ tej firmy. Na początku myślałam, że w nią nie wejdę, bo to "S", ale gdy ją przymierzyłam, byłam zaskoczona, że tak dobrze leży. Może to sprawka materiału? Bardzo miły;).

*- cytat z tej książki.


Do tej piosenki tańczę z moim starszym synem - mamy swój układ taneczny;)

Komentarze

  1. hehe, ostatnio upolowałam coś kimonowatego w rozmiarze - uwaga - 20!
    Z kolei sweter w rozmiarze S też noszę i jest dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety od jakiegoś czasu nie poluję w sh, wyjątkowo mi nie po drodze, szkoda czasu, a te które mam pod nosem oferują 8 sort :-) Poza tym za bardzo lubię nowości w mojej szafie i nad tym też pracuję, żeby ograniczyć zakupy ubraniowe. Zatem wzorem autorki bloga simplicite umówiłam się sama ze sobą na tury zakupowe - u mnie na ten rok przewidziane są dwie - wiosna/lato (ta już za mną) i jesień/zima. Dopuszczam jednak możliwość dokupienia rzeczy bardzo potrzebnej, ale omijam sklepy, też te on-line, i wyprzedaże.
    Chyba muszę sięgnąć po tą książkę - mentalnie czuję się na 24, ale baaaardzo ciężko zmobilizować mi się do ćwiczeń, energii też mam mało. Niby wiadomo, że organizm się starzeje, ale przeraziła mnie nieco wizja atrofii.... Może więc wrócę do ćwiczeń ... od dzisiaj, a nie od jutra (jak od ostatniego roku, hehehe). Ubrania z zeszłego roku pasują, choć są jakby nieco bardziej dopasowane (pralka mi to zrobiła?). Dystans u mnie też jakby większy niż 10 lat temu :-) i dobrze! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. @Biurowa - widocznie rozmiar nie ma znaczenia;)
    @meneruki - każda rzecz, która mi się spodoba wydaje mi się baaardzooo potrzebna;). Mam zasady co do zakupów, kupuję to co mnie zachwyca, bo jak napisała Agnieszka Maciąg, jeśli nie jesteśmy pewni co do jakiejś rzeczy, to i nie będziemy czuć się w niej pewnie. Chcę mieć też wybór i po prostu cieszyć się modą. I nie uwierzysz - moja pralka też to robi;) Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  4. ...aż wpisałam tego Dziadka w nieśmiertelne Google. Nawet nie wiedziałam, że ktoś taki istnieje :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Miły ten materiał, że zechciał się rozciągnąć ;-) A tak serio - jestem pod wrażeniem łupu.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Virginia - kocham Dziarskiego Dziadka! Czytałam w WO Extra artykuł o nim; miał niełatwe życie: oziębły ojciec, wojna, a mimo to zachował dziecięcą radość. Uśmiech ma rozwalający na łopatki:)
    @grumpy - rozciągnął się siłą mojej woli;)

    OdpowiedzUsuń
  7. obłędnie wyglądasz:) mam wrażenie, że co raz młodziej:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm... Jednak w poprzednim poscie mi sie bardziej podobalas. Wygladalas rewelacyjnie. Bardzo cie odmladzal ten stroj. Ta sukienka jest chyba nieco zbyt dopasowana. Pozdrawiam. J.

    OdpowiedzUsuń
  9. @jultob - dziękuję bardzo:)
    @J. - przyjęłam Twoje słowa na klatę;)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Ja czuję się młodo, w porywach młodziej niż gdy miałam 18 lat;)" - coś w tym jest!
    Uwielbiam Twoje słowa, w których jest tyle mocy i energii (czerpię sobie) i lubię też to, jak podkreśliłaś strój kolorem ust - tyle inspiracji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, odwdzięczasz się taką samą energią:) Kolor ust to moje ostatnie odkrycie - szminka w kredce z drogerii Natura (niezjadalna), a tam teraz 40% na całą kolorówkę.

      Usuń
  11. O tak, ten dystans do wszystkiego nabywa się z czasem, już to po sobie widzę więc jeśli krzywa miałaby w ten właśnie sposób iść to super;]
    Pięknie zarastasz - fryzurowo i jak zwykle ciekawi mnie ciąg dalszy;)
    A sukienka z COSu, no cóż, ZAZDROŚĆ:D Jakby kiedyś Ci się znudziła to chętnie przyjmę;)
    Z bzem koniecznie spróbuj, kolejni testerzy wczoraj potwierdzili, że rozwodniona pół na pół z gazowaną wodą mineralną jest super;] Do tego zdrowotne walory. U was teraz powinien być idealny czas na zbiory!

    OdpowiedzUsuń
  12. Święte słowa!
    Zgadzam się z nimi w 100%!
    Im jestem starsza, tym mam więcej dystansu do wszystkiego. Pierdoły olewam całkowicie, bo szkoda na nie życia;)

    A Ty po tej 40-stce, to naprawdę coraz lepiej wyglądasz:)))
    Kiecka świetna!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wyglądasz doskonale, nigdy bym nie zgadła ile masz lat :) I do tego odważnie się tym chwalisz - propsy.
    Ostatnio nie znajduję czasu na ćwiczenia i mam duży wyrzut sumienia z tego powodu. Może lato mnie wreszcie zmobilizuje.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Tara - dzięki kochana:*
    @Lady - więc jak Ty to robisz, że masz tak świetną figurę? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Magda, jestem pod nieustającym wrażeniem Twoich włosów - wyglądają pięknie w każdej odsłonie. Chętnie oddałabym swoje w Twoje ręce. Mam jeszcze chwilkę do 40-stki, ale już czuję coraz większy luz i dystans, jak będę młodniała w tym tempie to do 40 będę nieletnia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj :-). Ujął mnie trafnością Twój komentarz u minimalistów. Życzę Ci powodzenia w realizacji Twojej nowej drogi!

    OdpowiedzUsuń
  17. @Asia Czubasia - nieletnia 40-stka - brzmi wspaniale!;))
    @Tesia - dziękuję ślicznie:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam bardzo podobne odczucia do Twoich mimo, że je niedługo przekroczę tzw. "wiek Chrystusowy" :) Więcej mi się chce, mam większą motywację niż w wieku dwudziestu lat i czuję, że jestem dużo bardziej szczęśliwsza niż wtedy. A najbardziej w tym stanie "nieznośnej lekkości butów" podoba mi się spokój - o tak! cokolwiek by się nie działo, zachowanie spokoju przychodzi mi łatwiej, bo bardziej świadomie reaguję sumą doświadczeń i wiem, że z wściekania się nic dobrego się nie bierze, owszem czasem trzeba dać upust nadmiarowi emocji, ale można inaczej. Można? Pewnie, że można! A sobie, gdy skończę czterdziestkę życzę, żebym czuła się i wyglądała tak zjawiskowo jak Ty Magdaleno moja miła :) Ściskam, ściskam i ściskam niemożebnie :*
    P.S. To chyba jeden z moich ulubionych postów. Nie wiem, co w nim takiego jest, ale zadziałał na mnie niesamowicie kojąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Natalko - kojąco to na mnie wpływają Twoje komentarze:)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Chcesz coś napisać? Śmiało! Najwyżej odgryzę rękę jeśli nie będzie mi się podobać ;D