Sygnalna barwa - Halo?






   Nie wiem czy Wy też tak macie, że na różnych etapach życia macie większą słabość do określonego koloru, który np. parę lat temu działał Wam na nerwy. Moimi ulubionymi kolorami od dawien dawna są: biały i niebieski. Lubię te kolory we wnętrzach domu, na szalach, częściach garderoby. Uspokajają mnie i wyciszają. Z pozostałymi kolorami bywało i bywa różnie.
  Kiedyś kolor czerwony należał do moich najmniej ulubionych, kojarzył mi się z agresją. Zdecydowanie wolałam zielony, ale były to czasy omotania ideami hippisowskimi;).
Na dzień dzisiejszy mogę powtórzyć za "Leksykonem symboli" (r.1992): "Czerwień jako sygnalna barwa rzucająca się w oczy, która obiecuje przełom, nowe życie i ciepło (...)"
Tak jak dzisiejsza pogoda za oknem obiecuje nadejście wiosny i ciepło;).

  Nigdy nie miałam czerwonego płaszcza (nie wliczam krótkiego romansu z płaszczem mamy w czasach liceum;), być może dlatego, iż większość życia wolałam być "schowana". Jak widzicie, to się zmieniło.
Kupiłam sobie kolejny płaszcz (Top Secret %) o szlafrokowym kroju, tylko że czerwony. Idealny na obecną pogodę. Widzę go jeszcze z męskimi zestawami albo z długą sukienką i trampkami.
Ostatnio nawet natrafiłam na takową sukienkę w sh. Przymierzyłam w domu, a mąż mówi: "O! Jaki fajny rozporek z tyłu." "Jaki rozporek??"  - ja na to. Patrzę, a sukienka rozerwana;).
Wracając do sygnalnej barwy - mam ochotę jeszcze na czerwoną sukienkę i buty. Bo usta o tej barwie to miłuję;).




  Ostatnio w mailu koleżanka mi napisała, że nadchodzące Święta to czas odsuwania głazów i trzęsienia ziemi. Piękne to - spodobało mi się.
Anima przeplata się z tym co przyziemne np. wczoraj zrobiłam "trzęsienie ziemi" w swoim (i męża;) pokoju.
Pretekstem była toaletka.  Stała sobie wcześniej na korytarzu u teściowej i robiła za kwietnik. A pragnęłam toaletki, zwłaszcza takiej starej. Do cięcia głów idealna! Do makijażu też może być;).
Teściowa zaczęła remont korytarza, to się jej zapytałam, czy będzie jej jeszcze potrzebna i jak widzicie dała mi :D. Umieszczenie jej przy skośnych ścianach wymagało reorganizacji całego pomieszczenia.
Przy okazji odgruzowałam co nieco i po raz kolejny tknęła mnie myśl jak człowiek szybko obrasta w rzeczy. Gazety z 2013 r.! Po co mi to? Fiuuuu - do kosza. Itd. Połowy zawartości szafy też się pozbyłam.
Teraz mój "nowy" pokój jest bardzo przestrzenny, nawet disco można by było urządzić;).

Książkowo natomiast relaksuję się (nieustannie literaturą młodzieżową)  Johnem Green'em "Gwiazd naszych wina", choć to smutna historia, jeszcze nie dobrnęłam do końca, ale chyba najmniej mi się podoba z jego książek, które dotychczas przeczytałam...
Przeczytałam za to książki Barbary Ciwoniuk i jeśli zachęca kogoś słowo "przyjemne" to polecam.


Chyba czas zacząć się przygotowywać do Świąt;)

Życzę Wam Świąt bez gruzów  - w jakiejkolwiek postaci :D

Komentarze

  1. Przyjemnie tam u ciebie:)
    Toaletkę chętnie bym wyniosła i umieściła u siebie (wielbię meble takowe). Podobnie z płaszczykiem. Już od dawna chodzi mi po głowie płaszczyk w tym konkretnym kolorze. Choć i ja za nim kiedyś nie przepadałam,ba! unikałam go jak ognia, sądziłam że on nie dla mnie. A teraz zdania jestem innego ;) Więc coś jest na rzeczy z tą słabością do koloru na różnych etapach naszej dojrzałości.
    Odgruzowanie i ja zaczęłam. Nawet nieźle mi idzie. Na wiosnę jakoś łatwiej człowiekowi pozbyć się tego i owego, zrobić czystek w szafie, na głowie, czy w każdej innej życia dziedzinie, by po zimie wrócić do gry ze zdwojoną siłą.
    Niech moc będzie z nami!
    P.S. Co do lektur - spróbowałaś może przygody z polecanym już tu przeze mnie panem Szczygielskim? To zdecydowanie coś więcej niż "przyjemne" lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli miałaś na myśli Marcina Szczygielskiego od "Berka" to niespecjalnie mi się spodobał.
      Tak, wiosna sprzyja odgruzowywaniu, człowiek ma ochotę zrzucić nadmiar ciężaru;).
      Na taką toaletkę zachorowałam, gdy zobaczyłam podobną u mojej koleżanki. Gdy zobaczyłam takową u teściowej oczy mi się zaświeciły, ale bałam się zapytać. Jak widać do odważnych świat należy;).
      Dziękuję za miły komentarz i moc:D

      Usuń
    2. Ale że po "Berka" sięgnęłaś? Nie gadaj! ;) Chodziło mi raczej o tę część jego twórczości dla dzieci i młodzieży. Razem z moimi dziewczynami od pierwszych stron pokochałyśmy na ten przykład "Czarownicę piętro niżej". Ale cała reszta także godna uwagi. Strasznie mi odpowiada poczucie humoru autora. Ubaw po pachy. W trakcie lektury wspomnianej "Czarownicy ..." raz po raz parskałam niekontrolowanym śmiechem. Twórczości Szczygielskiego skierowanej do dorosłego czytelnika nie znam. I chyba raczej nie poznam.
      Od własnej teściowej wysępiłam kilka obrusów, serwetek, trochę przecudnej urody zastawy stołowej, a ostatnio nawet srebrny pierścionek(!). Ale toaletki takowej niestety nie posiada. Teściowa nie taka straszna jak ją malują ;) Moja to w sumie anioł, nie człowiek:)
      O zrzucaniu nadmiaru (jesli się tyczy kg) się nie wypowiadam. Nabieram wody w usta i będę udawać że problem nie istnieje ;)

      Proszę bardzo ;)

      Usuń
  2. Jako wielbicielka designy PRL-u i mebli z IKEA twierdzę, że pięknie to wszystko razem wgląda! Zobacz to:
    http://soie.pl/outfits/4146/

    P.S. Jestem również wielbicielką kotów :)
    Czyj to koteł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, też lubię połączenie staroci z Ikeą:)
      Zerknęłam do soie i wyobraź sobie, że mam podobną witrynkę u siebie w szopce - spadek po poprzednich właścicielach. Tylko Paweł ma do niej jakiś dziwny stosunek;).

      Kot niestety nie mój, ale z chęcią bym go skradła, bo charakterek miał (po kizianiu prychnął na mnie i odszedł majestatycznym krokiem). Na bank jest czyjś, bo dobrze odżywiony ;)

      Usuń
    2. My mamy obecnie dwa kotki, jeden starszy koteł - kupiony na ryneczku, drugiego małego zabiedzonego kociaka - porzuconego przez własną matkę - zabraliśmy z działki...
      Wdzięczny jest nam bardzo.

      Usuń
  3. Coś w tym jest, bo ja kiedyś czerwień wielbiłam, we wnętrzach chcieć dużo wokół siebie chciałam, a teraz męczy mnie i denerwuje. Ciuszki jeszcze, ale większe/częściej widziane przestrzenie nie wchodzą w rachubę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie miałam pokoju w kolorze czerwonym i chyba mieć nie będę - oszalałabym;). Mam natomiast pokój zielony z czerwonymi akcentami: stolikiem obiciem krzeseł:)

      Usuń
  4. 'dzwony' dobrze Ci robią! :))
    u mnie bzik wystąpił na 'tle żółtym' i w ogóle kolorów.. ale to chyba tylko chwilowa choroba ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę Cię zobaczyć zbzikowaną;)
      Żółty też mi się podoba, ale obawiam się nalotu owadów;)

      Usuń
  5. Tadam! I oto jest czerwony płaszcz w roli głównej:). Piękny do sześcianu, aż nabrałam ochoty na podobny. Miałam dokładnie takie same odczucia w stosunku do czerwieni, co Ty, ale na szczęście mi przeszło. Do tego stopnia, że wymalowałam w pokoju dwie ściany na Wino z Cordoby (nazwy kolorów z Duluxa zadziwiają:D - to taka stonowana, ale głęboka czerwień i ) a pozostałe dwie i sufit na Morze Północne (jaśniejszy odcień szarości) i najchętniej bym już z tego pokoju nie wyłaziła. Niesamowite jak wpływa na mnie ten kolor. Pod warunkiem, że nie jest to czerwień wypalająca gały, ale taka spokojna, z dobrą energią:) Co mogłam to odgruzowałam podczas remontu i czuję, że mam wreszcie czym oddychać, bo wcześniej też obrosłam w rzeczy. Nie odkryłabym tego, gdyby nie to, że na czas remontu wyniosłam wszystko do drugiego pokoju, a potem przeniosłam z powrotem tylko część rzeczy, a przenosiny reszty zostawiłam na później i to "później" przedłużyło się o trzy miesiące, więc jak można się łatwo domyślić przyszło olśnienie, że ja tej reszty wcale nie potrzebuję, bo na cholerę mi jakieś figurki-kurzołapy i inne pierdoły spod znaku "bo takie ładne było, że musiałam wziąć", to samo z ciuchami. A w razie gdybym sobie zapomniała i zaczęła znów obrastać, to na tablicy korkowiej przypięłam sobie takie oto przesłanie w wersji angielsko-polskiej: Free Dom w sensie, że chałupa wolna od gratów ma być:D

    Toaletka teściowej wymiata do tego stopnia, że się na Wystawkę (http://wystawka.stgu.pl/index) nadaje, serio.
    Fajna ta Twoja przestrzeń Magdulcu:)
    Ściskawszy, z grubawym kotem pozdrawiamy z naszego zadupia:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płaszcz tylko 99zł - kupuj!;)
      Ciekawa ta Wystawka.
      Pozdrawiam leniwie z chrapiącym Boniem:*

      Usuń
  6. Ja też mam doświadczenia z jednym kolorem, chodzi o ŻÓŁTY. Moja miłość do niego jest jak sinusoida. Teraz go kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No tak, chyba tak jest, że do pewnych kolorów się dorasta albo z niektórych wyrasta. Też miałam awersję do czerwieni przez długi czas i też od jakiegoś już czasu jest u mnie pod tym względem zmiana o 180 stopni;) Tylko zauważyłam, że wcale nie jest łatwo znaleźć odcienie czerwieni w połączeniu z ładnym fasonem. Nawet bardzo nie łatwo (a przynajmniej w lumpeksach;). Twój płaszczyk mi się podoba, właśnie ten fason fajny;]
    Co do trzęsienia ziemi u Was to nowa aranżacja kąta jest piękna. Toaletka wdzięczna, fotel też fajny. W ogóle zdjęcie jest super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Lilu:)Może kiedyś zasiądziesz przy toaletce? Fajne miejsce na kawę:)

      Usuń
  8. O tak - Święta bez gruzów, z oddechem, "na świeżo" - również i Tobie takich życzę.
    Ja w tym celu wyjeżdzam w rodzinne strony. Za godzinę. Do ukochanych Dziadków.
    W ich domu czas stanął w miejscu. PRL w 100% . Kocham to :) Jak i świąteczne spacery wzdłuż ichniejszej rzeki - tłumnie, gromadnie, rodzinnie. I pogoda ma nas podobno porozpieszczac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja ci zazdroszczę tych dziadków. Moi już niestety nie żyją, ale za to mam piękne wspomnienia, które mają specjalne miejsce w moim sercu:)

      Usuń
  9. Mam słabość do tych szlafrokowych krojów, choć jeszcze sobie nie sprawiłam, zachwycam się Twoim i kolorem niebanalnym również. No i paski, które nieśmiało wyglądają spod płaszczyka - uwielbiam. A toaletka od razu rzuciła mi się w oczy - i taka historia z nią związana:) Pozdrawiam wiosny tchnieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakochałam się w szlafrokowych krojach - są mega wygodne - jak szlafroki;)
      Buźka:*

      Usuń

Publikowanie komentarza

Chcesz coś napisać? Śmiało! Najwyżej odgryzę rękę jeśli nie będzie mi się podobać ;D