Czy to blond, czy to błąd*





  Wiecie dlaczego jestem wierną fanką meczów piłkarskich? Ponieważ w trakcie transmisji wreszcie mam święty spokój.
 Nikt niczego ode mnie nie chce, nie ma pytań "Gdzie pasta do zębów?", "Jest coś słodkiego?", albo gdy akurat zabieram się do czytania im (czyli moim mężczyznom szt. 3) zbiera się na zwierzenia.
Uf, mam czas dla siebie - niczym nie zmącony;).
Ku oburzeniu niektórych, nie kibicuję i otwarcie  przyznaję się do obojętności w tym temacie.
Wolę zrobić sobie pachnącą kąpiel, poczytać, przejrzeć Pinteresta, portale modowe.

 I cóż widzę? Powracające lata dziewięćdziesiąte (w modzie, li -jedynie;).
Pamiętam (co widać na załączonym zdjęciu z 98 r.), że miałam ulubioną sukienkę na cienkich ramiączkach i zestawiałam ją namiętnie z białą koszulką. Z piżamowych rzeczy, to szczyciłam się bordową, satynową bluzką z takąż koronką przy kołnierzyku.

  Teraz nie wiem, czy bym się zdobyła na bieganie w slip dress, może z długim swetrem, który by zakrywał większość (mojego ciała;).
Bardzo podoba mi się natomiast  nienachalne noszenie satynowych koszulek na ramiączkach, których fragment wystaje spod koszuli lub swetra.
Tę metaliczną kupiłam w sh (Esprite) i lubię łączyć ją z dżinsami lub plisowaną spódnicą i oczywiście swetrami.
Pierwszy zestaw w całości z sh, nawet espadryle w krateczkę (9zł), a drugi z ciuchami, które już gościły na blogu - spódnicą z Mohito i z długim swetrem z KappAlh.

  Moda powraca, ale jestem daleka od tego, by westchnąć "jakby to było wczoraj". Czuję ciężar lat i doświadczenia. To było jednak dawno temu...
Ale nie tak dawno żebym nie pamiętała kto lubował się w satynowych koszulach nocnych w wersji dziennej (oksymoron?). Swoją drogą, bardzo to praktyczne - wstajesz z łózka, wkładasz gacie, szpilki lub trampki i już możesz wychodzić;).

  A oto obrazy i nazwiska (nazwy), które pierwsze wyświetlił mój mózg w temacie "koszulka nocna na ramiączkach - wspomnienia".

Kate i Naomi!

Tic Tac Toe (czy ktoś je jeszcze pamięta?) i Sat-n-Pepa

Dziewczyny z teledysków Aerosmith i boska Winona

A to ja z moim chrześniakiem (dzisiaj już studentem;)

I co, narobiłam Wam chęci na satynkę, czy może już wcześniej dokonałyście jakiegoś zakupu (lub macie taki zamiar) i paradujecie w "nocnym" peniuarze?
  Przyznam się, że mam straszną ochotę zaszaleć z moim czarnym, satynowym szlafrokiem i przemianować go chwilowo na kimono. A co mi tam, przecież nikt nie będzie wiedział;)

 A to moi kibice - takie nastolaty się z nich zrobiły.

To teraz ta obiecana kąpiel, dobijanie się książką, rechot żab i szczekanie psa w oddali.

:*


*