Piegi, bomba i Paluch - Rogalska







   Świat dyskutuje na temat debaty kandydatów na prezydenta USA. Ponoć to wybór między dżumą a cholerą. Na szczęście wybierać nie muszę.
Ograniczam się do swojego mikro świata, wyborów dnia codziennego.
Gdy o poranku staję przed szafą, wybór " w co się ubrać " coraz mniej boli, a wręcz odwrotnie - sprawia rosnącą przyjemność. Mam to co lubię, co do mnie pasuje, na pogodę parszywą i łaskawą - idealni kandydaci;).
O, np. dzisiaj: bomber (sh), luźna koszula (H&M), rurki (sh), botki (Top Secret).
Znakomicie się w tym czuję!

  Stan dobrego samopoczucia pomagają mi podtrzymać suweniry przywiezione z Torunia - książki, o których pisałam. Za czasów liceum zwiedzając Toruń buszowałam po antykwariatach (do dziś mam zdobycz: "Pasję życia" Stone' a ), natomiast ostatnio w swoje progi skusiły mnie "Tanie książki".



 Jestem posiadaczką piegów, więc nie mogłam nie ulec tytułowi "Piegi na katar" - salony Jerzego Iwaszkiewicza. Och, jakie smakowite poczucie humoru, dystans i absurd w białych, dżentelmeńskich rękawiczkach. Dystans o rozmarzonym roztargnieniu Andrzeja Poniedzielskiego. To roztargnienie jest pozorne, bo teksty w punkt.
Na początek (a la wstęp?) Janusz Głowacki:


  Nie wiem co mnie wzięło na dziennikarzy ( a piszą dobrze!), bo sięgnęłam po kolejną książkę dziennikarki Karoliny Korwin Piotrowskiej. Mimo targających mną obaw co do zjadliwości tekstu, zaczęłam czytać i nie mogłam się odkleić. Byłam przyklejona do "Bomby" przez całą drogę do domu (Z Torunia na Dolny Śląsk). Nastąpiło bardzo pozytywne zaskoczenie. Jad znikomy, za to obiektywne spojrzenie na osoby związane z szoł bizem, nawet broniące, wyrażające nadzieję na opamiętanie. Jest w tej książce zawarte dużo wiedzy na temat filmu, to się po prostu przebija. Imponujące. Stwierdziłam, że muszę nadrobić zaległości filmowe. Bardzo spodobało mi się subiektywne kalendarium Karoliny; jesteśmy w zbliżonym wieku i nie raz "łezka mi się zakręciła"....


   Nie byłabym sobą gdybym nie uszczknęła czegoś z literatury dla młodzieży;).
Wystarczyło, że zobaczyłam "Całkiem zwariowane urodziny Piotrka oraz to i owo o Paluch - Rogalskiej" Lucyny Legut, a niemal podskoczyłam z radości. Tego jeszcze nie czytałam!
Paluch - Rogalska na prezydenta! Tak lubię tę postać, mimo a może właśnie dzięki jej sympatycznemu czarnowidztwu, któremu dorównuje tylko Kłapouchy.
Dobrze się czyta o kłócących się braciach, ich wiecznej rywalizacji - wtedy wiem, że nie jestem sama (jako mama dwóch synów). Powinna to być lektura obowiązkowa dla nauczycieli, wtedy by nie nękali mnie skargami, że "chłopcy się kłócą". A ja to się nawet siostrą tłukłam (o podkradanie ciuchów najczęściej), ale tego nie powiem, bo pewnie by mnie o jakaś patologię posądzili;).


   Książki Agaty Hajdy "Wyszukiwarka szczęścia" jeszcze nie przeczytałam, ale tytuł brzmi obiecująco. Jeśli treść będzie ciekawa - napiszę o tym:).

Dawno nie było czegoś z muzyki... W "Trójce" usłyszałam Kitty, Daisy & Lewis. Mmmmmm - przepadłam z kretesem!