Okruch codzienności






  Może usłyszeć tyle ciszy, że wreszcie siebie może usłyszeć i dowiedzieć się, że jest na świecie. To może być początek czegoś. Na przykład zgody na siebie, początek włączenia hamulca w sprawie tego głupiego biegu.


J.J. Kolski "Uroda Życia"

    Przyroda leczy, ptaki, deszcz, zapach ziemi - wszystko to daje ukojenie. 
Dzisiaj wyszłam przed dom, słońce mnie oślepiło a nad głową usłyszałam "tiut, tiuuut". To pierwsze oznaki odchodzenia zimy.  Karnawał jeszcze trwa, ale też się skończy jak wszystko na świecie.



  Lubię tę cykliczność, powtarzalność; lubię mieścić się w te ramy. 
W tym roku postanowiłam w końcu iść na Bal Karnawałowy. I bardzo dobrze, że trzeba było się przebrać.
Wiedziałam, że będę Marilyn Monroe. I co z tego, że bez blond platyny? Nie wytrzymałabym w peruce - makijaż by mi spłynął;).
  Przygotowania do tej roli już były początkiem dobrej zabawy. Analiza stylu MM, obejrzenie tutoriali z fryzurami i makijażami. Wiedziałam czego chcę: ołówkowej spódnicy, białej koszuli lub gorsetu i najlepiej białych butów. Zależało mi na tym, bym później korzystała z tych rzeczy. 
Po raz kolejny stwierdzam, że ciucholandy są boskie!
  Bo oto w tym przybytku znalazłam czerwoną spódnicę w białe kropeczki, niesamowity gorset, kremowe buty, czerwony kardigan i biały żakiet z krótkimi rękawami. Wszystko będę nosić; może poza paskiem...ale kto wie?;) 
Może MM to mój archetyp? Na co dzień nie jestem taka seksowna, lubię luz i nonszalancję. Zazwyczaj wyglądam jak na powyższych zdjęciach. Wygoda.
A ta kurtka skradła mi serce - dorwałam ją na wyprzedaży w dziale męskim (dodatkowo 40% z 49 zł!) i spodnie girlfriend jeans - cokolwiek to oznacza;).
 
Mąż skończył jako rabin - nie wymagał większej charakteryzacji, tylko pejsy doczepione na klej "Magik";).


  Poza tym tonę we wspaniałych książkach.
Chłonę Elizabeth Strout, której literatura wprowadza mnie w stan łagodności, mimo iż momentami serce fiknie koziołka po przeczytanym zdaniu. Autorka - geniusz.
Obecnie jem "Okruchy codzienności."

  W gazecie "Sens" przeczytałam wywiad z  Erikiem Bertrandem Larssenem. Spojrzałam w to lekko szalone oko byłego wojskowego i wiedziałam, ze ją przeczytam. Nie jest to kolejny coach, który mówi, że "jest cudownie", "jesteś zwycięzcą"; raczej stawia wymagania - jak to wojskowy. Niewygodne.
  Określenie "mieć dystans do czegoś lub siebie" kojarzyło mi się z byciem ponad czymś, mnie to nie obchodzi, nie dotyka, spojrzę na to bez emocji.
 
Teraz rozumiem je inaczej: (...) to ci, którzy patrzą na swoje życie z właściwej perspektywy częściej niż inni. Mogą to robić co tydzień, przypominać sobie o tym kim są, gdzie się znajdują - i do czego dążą. Oraz, że mają tylko jedno życie, tylko tę możliwość, by osiągnąć swoje cele.

  Zaczęłam cytatem i nim skończyłam.
Błogosławionego tygodnia :)







Komentarze

  1. W pierwszym momencie myślałam, ze to jakaś Twoja klientka po metamorfozie.... Po prostu cudne przebranie, makijaż perfekcyjny, jestem zachwycona Twoją wersją MM GRATULACJE !nurka

    OdpowiedzUsuń
  2. Makijaż czyni cuda ;D Dziękuję za miłe słowa :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, tak. Powtarzalność przynosi lub przywraca spokój. Tez lubię stały rytm, właściwą kolejność.
    Musze chyba opatentować rodzaj balu dla kobiet których partnerzy, mężowie nietańcowni są. Od kilku lat marzy mi się wielkie wyjście. Weselne wyjścia to nie to samo 😊
    Stylowka MM bomba, petarda. A szczególnie fryzura i mejkap.
    Zabawa pod opieką rabina i dwóch księży po prostu nie mogla się nie udać :) pozdrówki,
    Aga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do grona księży i rabina możesz dopisać satanistę, krokodyla, doktora, pielęgniarkę, Pippi, groźnego więźnia itd.;)
      Dzięki za miłe słowa :*

      Usuń
  4. Ten dziobek! Te rzęsy (na fb nie było ich widać)! Czysta Marilyn!
    Ja sobie od lat powtarzam, że muszę wybrać się na bal, karnawałowy lub sylwestrowy, bo nigdy nie byłam, ale tak mi jakoś schodzi... I nie żebym żałowała.
    Kurteczka jednak dla mnie zbyt "mięska", ja bym wyglądała w niej groteskowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę Cię w takiej kurtce, spódnicy do kolan, w balerinach i szalu w soczystym kolorze - idealnie do Twojej zadziornej grzywy:)

      Usuń
  5. Nie wiem, czy się przyznawać, ale gdy zobaczyłam zdjęcia z "Marylin" wzięłam Cię za jakąś dziewczynę, której robiłaś fryzurę :):):) To chyba makijaż mnie tak w pole wyprowadził i ten gorset, bo nie widziałam Cię jeszcze w takim stroju, ale sama jestem sobie winna, bo najpierw obejrzałam zdjęcia, a potem przeczytałam tekst:D. Wyglądasz bajecznie!Twój małżon również. Cieszę się, że Strout Ci się podoba, bo na mnie podobnie wpływa jej pisanie. Mnie też ostatnio zajmuje kwestia dystansu, bo gdzieś go niechcący zgubiłam w ciągu ostatnich tygodni, choć wydawało mi się, że jest odwrotnie i dystans się ze mnie wylewa, ale wystarczyły odpowiednie sytuacje do konfrontacji i voila, wyszło szydło z worka:) A to, co zacytowałaś skłoniło mnie dodatkowo do redefiniowania pojęcia dystansu i takie zaskoczenia właśnie lubię.
    Zawsze coś fajnego wyszperasz, a ja oczywiście na Twoim szperaniu żeruję i zaraz scrolluję h&ma w poszukiwaniu spodni i szlag trafia moje "nie" rzucone hardo zakupom.
    Czytam "Kota, który spadł z nieba" Takashi Hiraide i oczywiście jak najbardziej polecam, nie pożałujesz:) Mam już w rękach nowy numer WO z Magdą Cielecką. To zabawne, ale odbierałam ją jako królową lodu, choć aktorką jest dobrą, a tu takie zaskoczenie, bo z wywiadu wyłania się postać o 180 stopni inna niż sądziłam.
    Mam nadzieję, że wyszalałaś się na balu karnawałowym za wszystkie czasy, ale wróciłaś do domu w kompletnej garderobie, nie tak jak ja, bez rękawów w sukience i rozpierdasem rozdartym po same udo. A byłam najtrzeźwiejsza ze wszystkich. Serdeczności:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Makijaż i fryzura potrafią odmienić, dlatego to to mnie tak pasjonuje.
      Dziękuję za miłe słowa:).
      Kupiłam nowy WOE, bardziej podobał mi się wywiad z M. Gretkowską - śmiałam się w głos.
      Do domu wróciłam grzecznie opatulona.
      Nie wiem co tam u Ciebie się działo, ktoś był przebrany za wściekłego psa?;)
      Buziaki :*

      Usuń
    2. Nie, po prostu badziewne sukienki teraz szyją w sieciówach:D Wystarczył jeden piruet, szpagat i pozamiatane. Tego z Gretkowską jeszcze nie przeczytałam, ale podejrzewam, że będzie ciekawie, zwłaszcza że piszesz, że śmiałaś się w głos - to jest najlepsza zachęta. :*

      Usuń
  6. Świetnie Ci wyszła stylizacja. Coś z MM musisz mieć w sobie, bo nawet nie zwróciłam uwagi, że kolor włosów nie ten sam;)
    Fajna kurtka i rzeczywiście cena lepsza niż w niejednym lumpeksie. Ostatnio się przemogłam (po tym jak pisałaś w komentarzu o wyprzedażach;) i poszłam do galerii handlowej, rzeczywiście niektóre z przecen były bardzo atrakcyjne aczkolwiek rozmiary mniej typowe, więc skończyło się na kupnie ładnych skarpetek w dziale dziecięcym H&M (ale w dorosłym rozmiarze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skarpetki w dziale dziecięcym są słodkie - ja planuję kupić z Minionkami;))

      Usuń
  7. Fajne stylowki, szkoda że nie ma satanisty i krokodyla na zdjęciach ;-) dobrze, że skorzystałaś z balu, trzeba się cieszyć z życia! A dystans, czasem jest, a czasem aż człowiekiem zatrzęsie i jest się w oku cyklonu, wtedy dystansu niet. Do miłego przeczytania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bałam się satanisty i krokodyla;)
      Do miłego!

      Usuń

Prześlij komentarz

Chcesz coś napisać? Śmiało! Najwyżej odgryzę rękę jeśli nie będzie mi się podobać ;D