Bieliznę jej widać

Panda za kratami




 

    "Świat pędzi " - jest to określenie dość enigmatyczne, można jednak wyszczególnić jakiś skrawek z tego świata. Weźmy na widelec modę, która mknie niczym Mercedes z silnikiem AMG po autostradzie A2, co skutkuje tym, że "wszystko jest modne". Trendy wymieszane, a ty bierz co ci się podoba i kupuj.
Reklama, katalogi, piękne modelki - mają w nas wzbudzić nieodpartą chęć posiadania danej rzeczy.
Osobiście nie widzę w tym nic złego, jeśli tylko zdajemy sobie sprawę czemu ulegamy i jesteśmy tzw. "świadomym konsumentem". W końcu dzięki temu, że kupujemy, dajemy zarobić innym i gospodarka się kręci. Bardzo podoba mi się podejście do pieniędzy terapeutki Katarzyny Miller, która twierdzi, iż forsa powinna być w ciągłym ruchu.
  Lubię fatałaszki, kombinowanie, zabawę modą; chcę jednak osiągnąć maksimum przy minimum wydatków;). Przyznaję się bez bicia, że słowo "sale" przyciąga mnie jak magnes, a jeżeli coś mogę kupić w lumpeksie to nie posiadam się z radości kiedy znajdę coś czego mi trzeba (now!;).

   Trend "bieliźniany" i "piżamowy" podbił moje serce już rok temu. Zawsze moim marzeniem było, by przechodzić cały dzień w szlafroku albo piżamie ( w seksownej koszulce nie byłoby łatwo - zaraz czyjeś ręce chciałyby ją ściągnąć;). Wystarczy zmienić papucie na buty, ogarnąć włos i twarz - et voila!
Ciekawa jestem czy ów trend przeniesie się na spodnium i będziemy oblekać jeansy koronkowymi gaciami;).
  Od dłuższego czasu "chodził za mną" top bieliźnany (tylko nie z poliestru!). Pełno takowych w lumpeksach i sieciówkach, różnią się tylko ceną: ten z sh około 3zł, ten z sieciówy 119 zł (wiem, że są tańsze, ale akurat podaję cenę którą ostatnio widziałam).
Ten mój zdobyłam właśnie w sh; podoba mi się jego wykończenie, materiał i rozmiar - nie widzę specjalnej różnicy między tym a z Zary np. Warto poszperać, bo przybytki grzebania są pełne rozmaitych halek
Fajnie z takim delikatnym topem kontrastuje materiał ramoneski i narzucony na to wielki sweter.

  Dżinsy Biba z ekstra wysokim stanem też zdobyłam w grzebalni, tylko dałam do obgryzienia nogawki mojemu psu (jowi). Oczywiście żartuję - sama się wyżyłam nożyczkami i nożykiem.
Jak niewiele trzeba:).
  Ponoć zdanie powtarzane wiele razy staje się prawdą. Na mnie podziałały tak bombardujące falbany i kwiatostany na odzieży. Tak się na to napatrzyłam, że zaczęłam siebie widzieć w falbaniastych ciuchach, a przecież kiedyś zarzekałam się, iż to jest wbrew mojej osobowości.
Nic nowego, odżegnywałam się bowiem od wielu rzeczy w moim życiu i później musiałam (chociażby sobie) chau chau odszczekiwać.
I jeszcze te kompleksy, których coraz mniej - przez większość życia myślałam, że mam szerokie bary, a biust mnie pogrubia. Jezu, ile zła wyrządzamy sobie. I co jeszcze? Wąski tyłek? Wielki brzuch?
Chyba w swojej głowie tylko.
Wyczyściłam trujące myślenie i przeszłam na tryb normalności, czyli kobiety nieomamionej wzorcami z gazet i instagrama. Najnowsze smartfony mają funkcje photoshop, które wyszczuplają (tak wyszczuplona twarz wygląda jak z Marsa), wygładzają, robią makijaż. Brzuch z sześciopakiem wymaga ponoć specjalnego wygięcia. Już się nie dziwię, że ćwiczę, ćwiczę i ćwiczę 6 Weidera chyba z pół roku i nie mogę pochwalić się efektem niczym u E. Chodakowskiej;). Efekt jest, ale nie taki bym się miała chwalić.
Przecież nie biorę udziału w żadnym wyścigu - bawię się tylko:).

Buziaki i miłego weekendu życzę:*