Pożeraczka powieści, kosmetyków w mieście Frankenstein







  Ciężko pisać nowy post, gdy pies usiadł zadem na prawą rękę. Ale spróbuję;).
Z tyłu na obwolucie książki Joanny Bator "Rok królika" napisano wielkimi literami: "Pożeraczka opowieści w mieście Frankenstein". W zasadzie mogłoby to dotyczyć mojej osoby; też przybyłam do Ząbkowic Śl. "skądś" z nowym nazwiskiem (wyszłam za mąż), z nowym planem na życie. Kobieta ma jednak fajnie - może zmienić nazwisko, miejsce zamieszkania i zacząć wszystko od nowa (złe duchy zostawiając daleko, daleko).
  Co prawda do zmiany przekonały mnie inne powody niż te, które miała Julia Mrok alias Anna Karr bohaterka powieści...a może różniły się tylko szczegółami...
Opisy miejsc i osób brzmią znajomo, choć ponoć Joanna Bator nie zna dobrze Ząbkowic, po prostu pasowało jej jako tło do klimatu potworności. Nie ma tu rzeki, chyba że za nią uznać mało Budzówkę, która płynie wąskim strumykiem przez okoliczne wsie.
W sumie też lubię czytać (ot tak, dla poprawy humoru) nagłówki lokalnych gazet, co najczęściej ma miejsce w sklepach spożywczych lub w pierogarni.
Czasami  rzucę okiem na nagłówki na portalu Jastrzębia (gdy czekam na gracza w literaki), zastanawiające: Dramat Oli Ciupy w programie "Damy i Wieśniaczki": Mam gnój we włosach! Angelina Jolie gorzko pożałowała wojny o rozwód? "Teraz pragnie pokoju".
Jednak nie dopatruję się w nich znaków i nie pytam o drogę.
Książka rewelacyjna; jest w niej wszystko co lubię: bogate słownictwo, groza, zagadka, czarny humor, a nawet nawiązanie do ulubionego zespołu autorki - Die Antwoord.

  Julia Mrok uważała, że nie każde życie nadaje się na powieść. Są tacy, którzy mają w sobie grube tomy sagi rodzinnej, i tacy, z których ciężko wytrząsnąć choćby haiku.



 Czy uległyście ostatniej prawie 50% przecenie na kosmetyki do makijażu w Rossmannie?
Uległam, poległam, ale jestem zadowolona;).
Najbardziej z pomadki w kolorze ćwikły (na usteczkach dzisiaj) Rimmel nr810, w następnej kolejności z kremowej pomadki L'oreal taki naturalny brąz? A ciemna, matowa fuksja (Maybelline) będzie na specjalne okazje. Zadowolona jestem z lekkiego, słabo kryjącego podkładu Rimmel fresh skin, uważam, że na wiosnę i lato w sam raz, fajny kolor - już nie taki blady.
Bardzo spodobał mi się dobór kolorów w paletce cieni The blushed nudes Maybelline: jasne beże, róż, brązy. Do codziennego użytku - idealne.
Na zdjęciu widnieją letnie espadryle z lumpexu! Uwielbiam sandały na słomianej podeszwie, a te mają jeszcze do tego ciekawy wzór. Może przywołają lato:).
Nigdy nie wiadomo; wczoraj u mnie padał śnieg i było 2 stop., dziś natomiast słońce razi i jest 17 stop.;)

   Co było inspiracją do dzisiejszego stroju? Scenki taneczne pod patronatem choreografki Jojo Gomez (wpadłam i utonęłam;). Krótki żakieto - bomber (Sinsay) spodobał mi się ze względu na militarny sznyt i nie wygląda jak typowa, zielona bomberka. Do tego t-shirt zakupiony w zeszłym roku w Zarze (z jakimś umysłowym przekazem;), dżiny z sh,, Conversy z sh, torba i okulary słoneczne H&M.

Życzę żeby Wam się chciało nie chcieć w ten dłuuugi weekend ;D