Frużelina





  Lubię słowa, które chrzęszczą w ustach, z reguły trudno je wymówić, a o zapamiętywaniu - zapomnij;).
Przygotowując się na bezowe wyzwanie zwróciłam uwagę na "frużelinę" - ugrzęzła mi między zębami, powodując ślinotok - przewidywałam coś kwaśnego i owocowego.
Frużelina to nic innego jak lekko podgotowane wiśnie z cukrem i żelatyną. które po schłodzeniu mają konsystencję gęstego kisielu i zdobią "Szwarcwaldzką Pavlovą" - kolejne cudownie chrzęszczące słowa.
  Stały się one początkiem mojej bezowej przygody.
Prezentuję Wam oto pierwszy tort bezowy zrobiony przeze mnie. Muszę przyznać, że jest pyszny! Miks konsystencji i zderzenia smaków - słodka beza, kwaśne wiśnie, lekko mdła bita śmietana i do tego rurki pokruszonej, gorzkiej czekolady (też po raz pierwszy robiłam "skrobaną" czekoladę - uwielbiam pierwsze razy!).
 Nie chcę myśleć ile to kalorii i nie będę!

Tym bardziej, że przywędrował do mnie krokodyl z biedronki - słodziak nad słodziakami - za to bez kalorii.
To, iż mam bzika na punkcie pand to wiecie, a kto czyta bloga od jego zarania wie, że w domu nazywają mnie krokodylem (jedni rodzą się mili, a drudzy uczą się tego przez całe życie;).
Wiadomo, pandy przewyższają sympatycznością krokodyle, które są niebezpieczne, nie mają futerka, za to robią z nich torebki;(. Nawet w moim domu wizerunek pandy zdegradował krokodyle.
Wystarczy spojrzeć na moją koszulkę;).
W tym poście spróbuję wyrównać tę dysproporcję.
Ile widzicie pand a ile krokodyli?
Prawidłową odpowiedź nagrodzę kawałkiem Szwarcwaldzkiej Pavlovej z frużeliną.

Croco z biedry i croco z mojego pulpitu;)

Ogrodowy look to koszulka z cropp'a, spódnica z sh i trendy klapki ogrodowe promowane w sesji do magazynu Elle;)

Frużelinowego tygodnia;)

Filmik podejrzany na fb Anny Łaciny - uważam za swój;)