Luzak








    Niedawno pisałam o urlopie, ale nie zaznaczyłam, że po nim utknęłam w stercie prania i prasowania. Za prasowaniem nie przepadam, staram sobie umilić tę czynność słuchając filmików na youtubie, oglądając programy, które nie wymagają skupienia ocznej uwagi.
  Ostatnio słucham prelekcji, rozmów ( "Bóg w wielkim mieście", "Między sklepami") Szymona Hołowni. I tak między rękawem a nogawką wzbogacam się wiedzą na temat czyśćca, zmartwychwstania oraz współczesnego, nie-zasiedzianego poglądu na chrześcijaństwo.

  Chcę rozwijać się w tej dziedzinie, dlatego wszystko co ma do powiedzenia p. Szymon niezmiernie mnie ciekawi i nie ukrywam -  generuje nowe przemyślenia.
Ma on nie tylko dar do rozmowy z ludźmi, ale i do pisania książek.
" Instrukcję obsługi solniczki" dostałam od koleżanki -  niektórzy wiedzą co mnie kręci;).

Choć czasami dostawałam zawrotów głowy o przemyśleń, poglądów, powinności chrześcijanina i ... polityki, od "przedawkowania" uchroniły mnie ironia, poczucie humoru, bogate słownictwo, dziennikarski pazur p. Szymona.
Aha, powinnam dodać, że na książkę składa się zbiór felietonów z "Tygodnika Powszechnego".



   Wiem, że niektórzy z Was podzielają moją manię "siedzenia" na Netflixie;).
Chciałam polecić jeden serial i film.

Tym serialem jest  "Gypsy", opowiadający o terapeutce (pięknej i seksownej), która manipuluje swoimi pacjentami i ich znajomymi/rodziną. Nie jest to postać nakreślona grubą krechą; tak do końca nie wiadomo, czy jest wyrachowana, nieszczęśliwa, chce dobra dla pacjentów, czy tego by byli ulegli.
Jedno jest pewne: Naomi Watts wymiata!
Pamiętam ją z "Malowanego welonu" i z "Idealnych matek". Jest jedną z moich ulubionych aktorek; mogę patrzeć i patrzeć. W "Gypsy" pożerałam ją wzrokiem: chcę mieć takie włosy! takie kozaki! takiego męża!(to żart;).
Muszę jeszcze zachęcać?;)

  Natomiast o filmie "Okja" przeczytałam w wywiadzie z Tildą Swinton (to kolejna z grona moich ulubionych aktorek;). Zaintrygowało mnie jak opowiadała o budowaniu swojej roli, i że postać Lucy zainspirowana jest Ivanką Trump, czyli tym wszystkim co kocha Ameryka: białe zęby, figura Barbie itp.
Chociaż film opowiada o ważnych rzeczach np. przyjaźni między człowiekiem a zwierzęciem, konsumpcjonizmie, manipulacji masami, by zarobić jak najwięcej kasy; robi to w sposób daleki od patosu. Są sceny ocierające się o absurd, co śmieszy, a nie zabawia.

 Głównymi bohaterkami są dziewczynka i wielka świnia; obie odważne, o wrażliwym sercu.
I niech to wystarczy do zachęty ;).

Na koniec coś o ubiorze. Korzystając z chłodnej bryzy, w końcu przywdziałam dżinsy (House %), bluzkę z H&M % i narzuciłam bomber z sh.
Powoli zmieniam a raczej wymieniam zawartość swojej szafy (ulubione rzeczy zostają, ale były takie na które patrzeć nie mogłam - kojarzyły mi się ze złym okresem w życiu), co ułatwia możliwość oddania używanej odzieży do recyklingu w  H&M - za każdą reklamówkę bon o wartości 5 zł;).

Pozdrawiam serdecznie :*