Słowa, ogórki i sukienka




    Tak się zastanawiam co jest moim starterem jeśli chodzi o mowę potoczną. "To znaczy", "wydaje mi się", "wiesz co"... podejrzewam, że najczęściej używam tego ostatniego.
Ciekawe, że słowo starter kojarzyło mi się dotychczas z telefonią komórkową.

  Są książki wzbogacające nasze słownictwo i niosące nam kaganek oświecenia dla kwestii dotyczących języka ojczystego. Nigdy nie jest za późno na to by dać się oświecić i czerpać przyjemność z zabawy słowem, choćbyście tylko wy wiedzieli o co chodzi.
  Lubię takie wyrafinowane zabawy, bo jak twierdzą Jerzy Bralczyk i Michał Ogórek w książce "Kiełbasa i sznurek" w języku pisanym jest więcej możliwości niż w rzeczywistości np. "kwadratowe koło" jeśli napiszemy - istnieje, w naturze natomiast jest niespotykane.

A propos gry słownej, przypomniał mi się kawał z babą w roli głównej (nie cierpię słowa "baba", choć autorzy biorą je w obronę, mi ono kojarzy się ze starszym facetem mówiącym do swojej żony, która już dawno temu puściła wiosła: babo przynieś to, babo przynieś tamto, jakby kochanie nie przeszło przez usta):

Przychodzi baba - trup do lekarza, a lekarz mówi:
- Co mi się tu rozkłada?
- A co mam gnić w poczekalni?

Pamiętam, że któraś z nauczycielek malarstwa mówiła, iż prawdziwy artysta nigdy sam siebie tak nie nazwie. W książce znalazłam potwierdzenie tej tezy:

  "No tak, określanie siebie jako inteligenta raczej dyskwalifikuje.

Pokazuje, że to człowiek ograniczony. To tak jak człowiek mówiący, że jest uczciwy, wzbudza daleko idące podejrzenia. "

Co na to instagram? Tam pełno artystów, fotografów, stylistów. Pewnie żyjemy w takich czasach, że dobrze jest postrzegane kompletowanie siebie, to takie amerykańskie, zaklinanie rzeczywistości.
Niestety z doświadczenia (czyt. obserwacji) wiem, że panowie Bralczyk i Ogórek mają rację.

  Komplementuję siebie wyłącznie przed lustrem w ramach porannej afirmacji, na komplementy staram się reagować wdzięcznym "dziękuję", aczkolwiek zdarza mi się rzucić jakimś tekstem tłumaczącym: " to z lumpexu", "no przecież lato mamy" itd.

  Tak sobie teraz myślę czy dyskwalifikuje człowieka jeśli mówi o sobie źle np. "taki głupi jestem" (nie, no co ty! nie mów tak o sobie, a nawet nie myśl!), "ale się pomarszczyłam" (co ty, wyglądasz normalnie na 10 lat młodziej! marudzisz, zobacz jak Zenobia z drugiego piętra wygląda, młodsza od ciebie, a twarz jak zmięta chusteczka). I nawet gdyby czuć było kokieterię to lubimy pocieszać, no chyba, że ktoś tak ciągle, to lepiej uciekać.

Książkę "Ogórek i sznurek" polecam oczywiście, aczkolwiek mam małe "ale": nieco szowinistyczna jest...



Dziś miałam być nakropkowana, nawet tytuł posta był obmyślony: "Kropka do potęgi"; ale zachciało mi się seksi sukienki, energii kobiecej i czerwonych ust. No i masz babo placek;)).
Tylko nie babo! 

Buziaki i miłego weekendu ;*