Stranger (hairstyles) Things






  Lubię pisać posty dzięki temu przez lata blogowania nie popadłam w rutynę. Z reguły tydzień mi wystarczy, by pomysły, przemyślenia warte podzielenia się z innymi, napełniły moją głowę. Coś fajnego przeczytam, zobaczę, czasami tyle tego jest, że z części muszę zrezygnować. Są też momenty, że siadam przed klawiaturą i ...nic.

  Dziś jednak w mózgu mi buzuje za sprawą przeczytania ciekawej książki i obejrzenia "Stranger Things".
O kultowym serialu będę pisać więcej, więc na początek "odwalę" część o sobie.
Zacznę od góry.
Jak widzicie czupryna została podcięta i kolor odświeżony. Kiedy już spinam sobie włosy, wiem że czas je podciąć (powodem są także zniszczone końce - u mnie farbowaniem). Dla mnie to znak, że fryzura robi się nijaka, a jestem zwolenniczką konkretnych form, fryzur. Zapuszczać nie chcę, dobrze się czuję w długości średniej i jasnych końcach. Fryzura bardzo wygodna, dobrana do struktury moich włosów, praktycznie nie wymagająca stylizacji.
Następną, nową rzeczą są okulary. Okrągłych oprawek jeszcze nie miałam - wybierając ich kształt usłyszałam to co dwa lata temu, że wybrałam oprawki wielokrotnie przecenione, ale moda przecież wraca;). Jak nic mam ciągoty do oldskulowych rzeczy.
  To co poniżej głowy, oprócz płaszcza, butów i torebki to zdobycze z sh. Golf dobrze grzeje, gdyż zawiera 100% wełny merynosa. W ogóle moim zdaniem golfy opłaca się kupować w sh, mają lepszy skład niż te z sieciówek, kształtem się nie różnią i są dużo tańsze. Mi udało się zdobyć czarny, szary i oversizowy beżowy.
To tyle tytułem wstępu;).

  Obejrzałam ostatnio dwa sezony "Stranger things". Wiem, że serial zyskał już miano kultowego.
Dla mnie to jakby wymieszanie "Miasteczka Twin Peaks" z "Przystankiem Alaską" i "E. T.".
Powrót do dzieciństwa, lat nastoletnich, fascynacji muzycznych (muzyka w tym filmie jest czadowa), kaset magnetofonowych itd. Wszystko to wzbudziło nostalgię, a to całkiem przyjemne uczucie jak zawsze gdy wraca się do swoich korzeni.
 I każdy z bohaterów wyrazisty, nie umiałabym wybrać tego "naj" i dobrze, że nie muszę.
Aczkolwiek Bob z drugiego sezonu ma szczególne miejsce gdzieś tam głęboko, może jest to związane z jakąś tęsknotą, a może też, że lubię poczciwych "miśków", mądrych, odpowiedzialnych i ...odważnych.
Oprócz ciekawej fabuły i znakomitej gry aktorskiej (Winona!) zwróciłam uwagę na cudowne fryzury! To majstersztyk tak wiernie, ale i z pewnym poczuciem humoru (nie mogę się oprzeć temu wrażeniu), odtworzyć tapiry, strzyżenie z tamtych lat.
W drugim sezonie zachwycałam się nieustannie, najbardziej kiedy na ekranie pojawiał się brat Mad Max i banda 008 - siostry Nastki.

  Postanowiłam też mrugnąć okiem (zwłaszcza, że zbliża się poniedziałek) i zaserwować Wam pewne skojarzenia związane z fryzurami:

Dustin moją inspiracją.

Wspaniała fryzura, ale ja już do niej chyba nie wrócę;)

 Też byłam kiedyś prawie łysa


Miałam włosy "w strzępach"

Zaczeska do tyłu

Orzechowe oczy i loczki jak u Noelki

 Nancy z kultową fryzurą tamtych czasów - jak Baby


 
Eh....