Wigilijna, biała bluzka






  Nie byłam pewna, czy uda mi się wystawić post przed Świętami. Nie tylko ze względu na porządki, przygotowywanie jedzenia, ale głównie przez potrzebę wyciszenia się. Chodzi o taką ciszę wewnętrzną, przestrzeń, która nie jest zapełniana zbędnymi emocjami, informacjami.
Święta Bożego Narodzenia w moim nastoletnim okresie kojarzyły mi się z nudą (z prezentami oczywiście też;), kiedy zmieniłam status "panny" na "mężatkę" chodziło głównie o to "gdzie i z kim" spędzimy te Święta - z moją rodziną czy z Jego. Oczywiście starałam się przeżywać je duchowo lecz kluczowe jest tu słowo "starałam" - jakbym nie mogła sobie odpuścić i po prostu dać się ogarnąć tej magii. Ale magii czego? Przecież Jezus przyszedł na świat ponad 2000 lat temu, to nie jest tak, że to się dokonuje co roku, a my na to czekamy. Again and again. I znowu to samo: pierogi, barszcz z uszkami, sernik, makowiec, skarpetki i gacie na prezent albo jak co roku ten sam perfum.
Spotkanie z rodziną - owszem.
Nie bez znaczenia jest dla mnie, że Boże Narodzenie poprzedza Nowy Rok.
Wszakże ten jest punktem podsumowań, najlepszym czasem na postanowienia, a Adwent zapowiadający Święta pomaga mi to wszystko ogarnąć.
Co już się zmieniło, a nad czym warto jeszcze popracować. Może w końcu się odważyć np. na zmianę fryzury?;)

  Pisałam kiedyś, że marzy mi się fryzura a la Magda Mołek, byłam chyba wtedy na etapie zapuszczania z całkiem krótkich, ciemnych włosów na półdługie. Wtedy fryzura wydawała mi się nieosiągalna, nie to co teraz. Doszłam już do takiego etapu we fryzjerstwie, że widząc jakąś fryzurę wiem jak ją uzyskać (oczywiście cały czas się dokształcam i rozwijam), blond też już nie taki straszny do uzyskania jak mi się wydawało kiedyś.
  Odważyłam się więc na fryz a la Magda Mołek i jestem bardzo zadowolona. Moje włosy lubią być cieniowane i ogólny "rozgardiasz" im służy. Podoba mi się, że są opcje wielu uczesań, przedziałek na środku, przedziałek z boku, włosy zaczesane do tyłu. No i ten blond, nie podejrzewałam, że będę czuć się w nim wyśmienicie. Może zbyt głęboko tkwiły we mnie słowa przyjaciółki z liceum, która powiedziała mi, "że każdy inny kolor, tylko nie blond". W końcu ciekawość wzięła górę i czuję się w tej fryzurze tak jak powiedział mój mąż: "elegancko, lekko i kobieco."

  Na zdjęciach chciałam Wam pokazać się w mojej "wigilijnej" bluzce (spodnie dobiorę inne). Poczułam potrzebę powrotu do tradycji z mojego dzieciństwa, symbolu świąt - białej bluzki. Kiedyś się buntowałam przeciw niej, teraz wracam dorzucając element koronki i "babcinych" rękawów.
Nie wyobrażam sobie okresu świątecznego bez ciepłego swetra; ostatnio temperatura wskazywała -4 stopnie i zanim nadejdą goście, atmosfera się rozgrzeje, w piecu będzie napalone nie ma nic milszego niż taki wielgachny, miły sweter:).


  W dłoni trzymam książkę (doprawioną wylaną kawą;) Reginy Brett "Kochaj". Pierwotnie chciałam napisać o lekturach, które przeczytałam przed tą, ale stwierdziłam, że kolejne lekcje Reginy Brett idealnie wpisują się w ideę Świąt Bożego Narodzenia. Czyż nie po to są Święta by stawać się lepszym?
Lepszym, życzliwszym nie tylko dla innych, ale i dla siebie samego, jak to określiła autorka ćwiczyć się w kochaniu siebie, "myśleć o sobie z dumą".
Zrobiłam sobie prezent w postaci tej książki, by jeszcze lepiej przygotować się na Święta i na to co ze sobą przyniosą. Jestem na dwusetnej stronie i nie zawiodłam się, zaczynam się cieszyć nawet na kolejne lepienie pierogów, na pieczenie ciasta i już się nie martwię, że coś mi nie wyjdzie.
Gdyż mogę podpisać się pod słowami Reginy:

" Regino, przez większość życia Cię nie lubiłam, a czasem nawet nienawidziłam. Sprawiałam Ci ból. Dziś zapragnęłam Cię pokochać. Pokocham tę osobę, którą teraz jesteś. Wybaczam Ci wszystkie krzywdy i cierpienia. Wybaczam Ci, że pozwalałaś się krzywdzić innym. Jesteś godna prawdziwej autentycznej miłości. I ja Cię nią obdarzę".

To dobry pomysł, by przed Świętami zrobić coś dla siebie, by poczuć się lepiej i pozbyć się wrażenia, że coś mnie przerasta - książka da radę;)).

Życzę Wam magicznych Świąt Bożego Narodzenia - pełnych w małe cuda:).

A dla przeciwwagi tej słodyczy Jingle Bells w wersji Death Metal - usłyszane w Trójce, a zaproponowane przez Wojciecha Manna.