Pokojowo nastawione Kosmitki, czyli Piąty element - 5th Element







  Spóźniłam się. Z oddaniem "pracy domowej" ( tytuł jak w nagłówku), ale tak to już jest, gdy za pokojowym nastawianiem idzie bujanie w obłokach, a raczej w gwiazdach.
Dobrze, że buty są dość konkretne, jakby z metalu - zażartował mój syn i autor dzisiejszych zdjęć.
No tak, odparłam, coś musi trzymać mnie przy ziemi, by wiatr mnie nie porwał, lub inne licho, niekoniecznie materialne.
I tak właśnie postawiłam na ten element, nie wiem czy piąty - nie liczyłam części garderoby.
Płaszcz niczym czarna dziura, torebka jak pojazd kosmiczny, szal przywodzący na myśl obłoki, a wystające spod płaszcza nogawki - niebo.
I mamy interpretację.
  Mam nadzieję, że Dziewczyny z Phenomenal Us zaliczą mi pracę;).
Ponieważ nie lubię się tłumaczyć, dodam, iż nie jestem fejsbukową duszą, rzadko tam działam, zaglądam i w ogóle.

  Na domiar tego czytam wielce interesującą książkę pt. "Miś, czyli rzecz o Stanisławie Barei" Macieja Łuczaka, która z obłoków wyrzuciła mnie niemal na orbitę absurdu, czyli jeszcze dalej od rzeczywistości (tej obecnej, chociaż i w naszym stuleciu można doszukać się wielu analogii - w kwestii ekip remontowych nic się nie zmieniło od PRL-u;)).

  Książka jest arcy ciekawa; to że reżyser czerpał pomysły z życia możemy się domyślać, ale że potulnie dawał sobie wlepiać mandat, by skrzętnie notować słowa milicjanta to już wiedza niemal tajemna. Tak jak, iż akcja filmu "Poszukiwany, poszukiwana" w większości toczyła się w mieszkaniu Barei i jego okolicach, bo chciał mieć blisko na obiad.
 Jestem oddaną fanką twórczości Barei, "Alternatywy 4" oglądałam po wielokroć, a połączenie zieleni z brązem już na wieki będzie mi się kojarzyć z pewnym powiedzeniem ciecia Anioła na temat zasłon.
Przebywając na orbicie bareizmu, odświeżam trochę zapomniane przeze mnie filmy, np. "Nie ma róży bez ognia".
Także ten, rozumiecie, książkę polecam, nieprawdaż;).