Hot 2018 - ULTRAFIOLET W DODATKU !- PARTICULARLY ULTRAVIOLET





  Kiedy dowiedziałam się o kolejnym wyzwaniu grupy "Phenomenal Us", wpadłam w lekki popłoch.
No bo tak: fioletowych dodatków brak, jedynym akcesorium mogły być rękawiczki sprzed pięciu lat.
A ponieważ sobie kiedyś obiecałam, że nic nie będę kupować z myślą "tylko na bloga" (by chociaż w tym trzymać się rozsądku i nie tracić pieniędzy na coś, co będzie leżeć miesiącami w szafie, by później wylądować w kontenerze), pogodziłam się z tym, że opuszczę to wyzwanie.
 W sumie mam mój ulubiony, fioletowy płaszcz, w którym non stop brykam, ale właśnie z tego powodu nie miałam ochoty uczynić go głównym bohaterem.
  Aż mi się nagle przypomniało, że tydzień temu nabyłam w sh spódnicę, która śmiało może uczestniczyć w zabawie. Z zakupu spódnicy jestem bardzo zadowolona, ze względu właśnie na kolor i skład materiału: podszewka 100% wiskoza, koronka: 68% cotton i 32% silk.
Dziś zestawiłam ją z ciepłą, męską, długą bomberką, którą rok temu kupiłam na wyprz chyba za 20 zł, czarnym golfem z sh i białymi, sportowymi butami.
Wiosną zamierzam do spódnicy dobierać męskie koszule, bluzy z kapturem, t-shirty z nadrukami lub bez, z powodzeniem wpasowuje się w moją szafę.
Sprawą dyskusyjną może się wydawać czy jest ona dodatkiem...
Patrzę na to tak; niektóre osoby zapominają ubrać spódnicę wychodząc do ludzi: paradują ino w długich koszulach, samych tunikach, body (?), lub półprzezroczystych legginsach.
Więc od biedy możemy uznać ją za dodatek, prawda?;))

  Kolor fioletowy nie należy do moich ulubionych, miałabym problem by utworzyć fioletowy total look, w przeciwieństwie do białego czy niebieskiego.
Mam natomiast koleżankę, która kocha się w fiolecie: ma fioletową kurtkę, swetry, bluzki, torebki, paznokcie i...włosy. Mogła by utworzyć super posta;)

 Za blady fiolet lub róż można uznać buty, które kupiłam na wyprz w Zarze on line za chyba 29 zł (!).
Chwalę się nimi, bo są naprawdę piękne; w japońskim klimacie, ładnym kształcie, niezbyt wysokim obcasie, że o cenie nie wspomnę. Czasami w lumpie są droższe buty.

  Obok butów widnieje książka, zbiór zmysłowych opowieści pt. "Zachcianki" min. autorów: Chutnik, Gretkowska, Miłoszewski.
Lubię erotyczne opowiadania, choć nie czytam ich namiętnie;), to po kryminałach, książkach dla młodzieży, "ciężkiej", smutnej literaturze stanowią miłą odmianę i sny ma się lepsze;).
Ciekawie jest zobaczyć jak z tym gatunkiem poradzili sobie pisarze jak Miłoszewski lub Chutnik, wydaje mi się, że co innego gdy erotyzm stanowi tylko jakąś część powieści, a co innego jeśli całe opowiadanie ma być sensualne.
  Paru pisarzy mnie zaskoczyło pozytywnie, a paru (w mniejszości) rozczarowało, nad czym nie boleję, bo i tak nie byli moimi ulubionymi.
Polecam jednak takie opowiadania (kiedyś pisałam już o "Słonych ciasteczkach" Kasi Miller), są jak dobre wino, które powoduje rumieniec na policzku.